Nieudane grzybobranie

W las po grzyby mnie wygonił

Znajomy Leśniczy.

Wziąłem wiadro i  wróciłem

po godzinie z niczym.

 

Tak wyjaśnił mi porażkę

Gdym wziął go na spytki:-

Bo w tym lesie grzyby mają

Czapeczki niewidki.

 

A ty nosisz je wiadrami-

Odrzekłem z westchnieniem.

Patrz!  Mam nochal dość pokaźny,

szukam…..powonieniem.

 

Potem kawą się zakrztusił

i nastąpił finał.

Nie wiedziałem

Mówił  szczerze?

Czy prawdę ‚naginał’?

 

Ps.

By rozstrzygnąć ten dylemat

Wlazłem później w krzaki.

Zadziałało!!

Wnet znalazłem

 

Fuj!

To ………„papierzaki”

Reklamy

Żelkożerca

Zdziś jest gruby z tej przyczyny

że jest fanem żelatyny.

Przez dzień cały (od świtania)

ulubione żelki wchłania

Chciałby przestać lecz niestety

wciąż na żelki ma apetyt.

.

Nie chce jadać warzyw (wszelkich)

Ni owoców. TYLKO żelki.

Ponoć (w/g kilku osób)

Zdziś podjadał….żel do włosów!

Patrzeć nań już nie mam serca

Taki z niego żelko-żerca.

.Dnia pewnego Zdziś -na kawę-

Zaprosił był Żelisławę.

‚Tylko dla niej’ zjadł dwa „ptysie”.

Zjadł (!) i …dostał skrętu kiszek.

          Zdrowiem swym zapłacił słono

Za swą „dietę”. Dietę…mono.

Ps.

Gdy „żel” piszesz wpisz literę

która ma nad sobą „żelek”

Erotyczno-biblijny.

Dręczą mnie konsternacje

(ile ich było nie zliczę)

a dręczą mnie właśnie wtedy

gdy spojrzę na ‚anielicę’

 

Wówczas tysiące myśli

przechodzi przez moją głowę.

bo ponoć wszystkie anioły

od zawsze- były bezpłciowe.

Tę prawdę- (o płci braku)

każda ze  świętych ksiąg głosi.

 

Więc czemuż to na ich widok

mój „podziw” się zaraz podnosi?

 

Lepienie pierogów

Onegdaj w Krynkach na Pohulance
frywolna Frosia rozgrzana grzańcem
spryskawszy dekolt perfumem drogim
poszła z Marianem lepić pierogi.

Zabrała mleko, kilogram mąki
kapustę na farsz, jajka z Biedronki,
dając produktów zestaw do ręki
jęła promować swe bujne wdzięki.

Marian chłop czynu nie dał się prosić
zaczął przerabiać produkty Frosi
Choć prawdę mówiąc nieco niezdarnie
mając pod nosem jej jędrne mleczarnie.

Niedługo trwało , bo kiedy zerkał ,
raz na pierogi, raz na bioderka
kiedy się roagrzał tak że aż spocił
zaczął ugniatać powaby Frosi.

Wnet spadła kiecka-nagle zbyt ciasna

a potem …poszłoooo! Nawet bez masła.

Nie było sorry, nie było przebacz

gdy na dwa fronty zaczął nadziewać.

Tutaj przerwiemy bo przyszła pora
na interwencję (słuszną!) cenzora
=”autor chcąc oddać co tam się działo
słów przyzwoitych użył zbyt mało/”

Gwoli ścisłości skończył dopiero
gdy opadł ogień i testosteron,
dźwiczki kuchenki zakręcił szczelnie
i umył wałek a ona patelnię.

Od tego czasu w obrębie Krynek
Marian z jakości pierogów słynie,
bowiem przekonał miejscowe panie
że najważniejsze to CZYM są nadziane.