Społeczny

Co członka stada w przyszłości czeka?

Będzie wraz z stadem podążał, uciekał…

Gdy niezrzeszony w godzinie trwogi,

stanie i „chwyci byka za rogi”.

bo przywykł liczyć głównie na siebie.

Ps.

Stado ‚więź’ ceni.

Najszczerzej ….w potrzebie.

Reklamy

Fiasko zamiarów

Mało zabawna historia chłopa
który w niełaskę u żony popadł
a chcąc się do niej (cieleśnie) zbliżyć,
ruszył dla żonki ulepić pyzy.

Wziął z szafki tarkę, garnki i chochlę,
napalił w pieczce, utarł kartofle,
i zrobił pyzy w smaku :- „jak miód”
pewny że złamie jej opór i chłód.

Wieczorem poszło – jak mówią : gładko
Każe z nich zżarło michę- (z dokładką!)
na koniec mąż chytrus z przebiegłą miną
wyjął kieliszki i słodkie wino.

Gdy je wypili -westchnęła: Boże
i zaprosiła w małżeńskie łoże,
lecz nim zaczęli sobie swawolić
mąż musiał sięgnąć po …Rapacholin.

Pech! Bo skończyły się właśnie leki
więc pobiegł szukać nocnej apteki
Gdy wrócił blady przed bladym świtem
zastał głęboko śpiącą kobitę.

I tak przebiegły plan zdał się na nic
bo nie pilnował obżarstwa granic
Bo chociaż żonę jadłem zachwycił,
to cel (ten główny) skończył się niczym.

Park w Krynkach

Czy sądziłeś de Virionie
że Twój park wyzwoli w gronie
osób światłych kilkunastu
akcję:- „Park przywrócić miastu” ?

Czym zdobyły sobie względy
Wzniosłe lipy, rosłe dęby
które stoją lat kilkaset?
Bo czar mają! I …są NASZE!

Drzewa te owiane CZAREM
są od Ciebie dla nas DAREM!.

Trzeba park pokazać Światu!
Niech zasłynie z majestatu
drzew ogromnych, rozłożystych.
No i doznań – wnet mistycznych..

Niechaj Krynki – zabrzmi dumnie
Niech turyści zjadą tłumnie.
Niechaj – widząc parku piękno-
zaniemówią i…przyklękną!

Rozterki kuchenne

Muszę wam wyznać że moja luba

ciągle łakocie pod nos mi podsuwa.

I mam zjeść wszystko! -stanowczo żąda.

A pretekst ma jeden:- „Coś kiepsko wyglądasz.”

Lecz gdy się boczy- dokucza mi basem:-

Nie będę żyć dłużej z taaakim grubasem”

i zła jak osa po izbie chodzi.

I spróbuj tu takiej zołzie dogodzić.

W obronie mięsożerców

Dumnie(!) w twarz mi rzucił pewien wegan młody:

-„Jem wyłącznie rośliny. Ja-m  bliżej Przyrody!

I dorzucił jeszcze-dobitnie, oszczerczo:

-„ty zaś mięso jadasz- bezmyślny(!) morderco!”

 

A ja na to spokojnie (robiąc słodką minę)

-„Lecz w przyrodzie to łajno odżywia roślinę,

i twój sposób na życie niezbyt szczytnie (ja!) widzę,

Tyś nie bliżej przyrody, tylko łajna żeś bliżej.

 

I skoro -jak twierdzisz- jesteś tym co jesz

pohamuj swą „wyższość” i skromniej się mierz.