Lepienie pierogów

Onegdaj w Krynkach na Pohulance
frywolna Frosia rozgrzana grzańcem
spryskawszy dekolt perfumem drogim
poszła z Marianem lepić pierogi.

Zabrała mleko, kilogram mąki
kapustę na farsz, jajka z Biedronki,
dając produktów zestaw do ręki
jęła promować swe bujne wdzięki.

Marian chłop czynu nie dał się prosić
zaczął przerabiać produkty Frosi
Choć prawdę mówiąc nieco niezdarnie
mając pod nosem jej jędrne mleczarnie.

Niedługo trwało , bo kiedy zerkał ,
raz na pierogi, raz na bioderka
kiedy się roagrzał tak że aż spocił
zaczął ugniatać powaby Frosi.

Wnet spadła kiecka-nagle zbyt ciasna

a potem …poszłoooo! Nawet bez masła.

Nie było sorry, nie było przebacz

gdy na dwa fronty zaczął nadziewać.

Tutaj przerwiemy bo przyszła pora
na interwencję (słuszną!) cenzora
=”autor chcąc oddać co tam się działo
słów przyzwoitych użył zbyt mało/”

Gwoli ścisłości skończył dopiero
gdy opadł ogień i testosteron,
dźwiczki kuchenki zakręcił szczelnie
i umył wałek a ona patelnię.

Od tego czasu w obrębie Krynek
Marian z jakości pierogów słynie,
bowiem przekonał miejscowe panie
że najważniejsze to CZYM są nadziane.

One thought on “Lepienie pierogów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s