Srebrne Wesele

„Już mi niosą suknię z welonem……”
-tekst:A.Osiecka.
-wykonanie, zespół 2+1
* * * *
Ta sama „panna Młoda”
Czas:- 25 lat później.
* * * *

Upieprzyłam suknię mielonym,
Na pończochach plamy od wina,
Wszystkie ‚cioty’ we mnie wpatrzone,
A teściowa jak zwykle -‚docina’,

Fason trzymam dzięki gorzale,
„Na agrafkach” – retusz urody,
Lecz przy stole siedzę wytrwale,
Bo obchodzę dziś „Srebrne Gody”

A tak było wówczas wspaniale,
Ślub w kościele, Pan Młody uroczy,
Dziś od ciała, którego za dużo,
Mąż z niesmakiem odwraca oczy.

Złudzeń nie mam już żadnych,
Z pragnień o s t a n i e i wielkie,
A więc wstaję i mówię: Kooch.aanie,
Poleeej mii jeeszsz.czee koo..leeejkee.

A jutro?
Znowu wyleczę kaca,
Znowu przeproszę rodzinę,
I znowu pójdę do łóżka,
Z piersiówką i…. Harlekinem.

2006r,

Reklamy

Głód*

Dziś wspomnę,o pewnym
Bardzo kobiecym;
„G ł o d z i e”

Pragną Faceta który:
Zna trendy w najnowszej modzie.
-Do tego jest delikatny,
-W obejściu zawsze „gładki”
-Który potrafi sam dobrać,
Trafne do sukni dodatki,
Dobierze odpowiedni (!)
Do mebli, kolor ściany,
-Zawsze jest ogolony,
I wyperfumowany.
-Sam upiecze pieczeń,
Placki i babeczki,
-I wie (!), co porabiają
„Gwiazdy” i „Gwiazdeczki”!

Dlaczego TAKICH nie ma,
Lub są TAKĄ rzadkością?

.SĄ!
Tyle że:ON (innemu  Geyowi),
Obiecał być – Jego miłością.

Listop.08r.

Mąż-wędkarz

Przy działce jest jezioro. Nad jego brzegami:-drzewa.

Mąż-Wędkarz, „moczy robaka„(dobrze że nie ‚zalewa‚)
Ostatnio każde spotkanie, z małżonkiem bywa krótkie.
Trudno! Teraz bardziej (ode mnie),woli swoją łódkę!
Gdyż wędkarstwo, to męża najnowsze zajęcie.
Hobby nowe, a robi to ze znanym mi zacięciem.
Niby wszystko jak dawniej, ale mam wrażenie,
Że już mniej go pociąga, trawnika strzyżenie,
„Zwisa mu” że trzeba pozamiatać schody,
Rzuca:
-Zrobię to jak wrócę”. I pędzi do wody.
A tam dzierży (oburącz), taką długą tykę,
(Z kołowrotkiem, żyłką i małym haczykiem.)
I siedzi (niczym posąg) w łodzi nieruchomy.
Nie ma głowy do: sadzonek, do dzieci, do żony.
Teraz ceni ciasto, robaka i muchę.
Siedzi, jakby był do wędki, przykuty łańcuchem.
***
A ja siedzę i zrywam kartki z kalendarza,
Męża mam !
Ale tylko.w … „Spisie Inwentarza”.
(-) 26.07.2006r.

Biuro.

Praca może być różna,
I różne mieć oblicze.
Za przykład weźmy Biuro.
Dziś pisze się office
Biuro, kojarzy się z Firmą,
A Firma chce być  Marką.
Dlatego tak niełatwo,
Jest  zostać Sekretarką.
TA musi być „oblatana”,
Na cztery nogi kuta,
Przyjmijmy (do rozważań),
Że Pani ta to Danuta.

Pani ma wyższą pensję,
I Wyższe Wykształcenie.
Bo przecież zna Języki,
I jest tam „na skinienie”.
I kształty też ma. Takie
Że mogą Świętego skusić!

A teraz: Miejsce Pracy,
Wspomnianej już: Danusi.
-Na biurku stoi monitor,
Tuż obok stygnie herbatka.
Pod biurkiem przykulona,
Postać Pana „Radka”.

N i e s t e t y!
Los przewrotny,
Niespodziankę sprawia.
Szef, (chociaż na urlopie),
W tym Biurze się pojawia.
Wraz z Nim inna „Postać”
Pojawia sie na scenie,
Bowiem razem z Szefem,
Wkroczyło jego Zdumienie.

Pierwsze słowo: Przekleństwo,
Krótkie, ale szpetne(!)
Następnie: Radek,
-Co TY tu robisz?
Mów! Ale konkretnie!
Czuję że jak wrócę,
Zrobię w Biurze „czystkę

Radek; JA?
Ja – p o m a g a m !
Ja pani Danusi
Pielęgnuję „myszkę”.
I w tym fakcie drogi Szefie,
Nie widzę NIC złego.
W zmian za to, przy okazji,
Liznę  francuskiego.
PS.
Układjąc ten wierszyk, rozstawiłem „wnyki”.
C i e k a w e, z czym kojarzą się Tobie
Moje: d w u z n a c z n i k i ?

Styczeń.07r.

Jackinada

…Tytułem wstępu:
)
=Naken=>Karkówka
=Tella =>łopatka
=Kista => skrzynka
…/z mięsem 18-25kg/.
Miejsce pracy:-Niemcy.
Zatrudniający:-polski pośrednik.
(praca na taśmie, nocne zmiany)
Porcjowanie mięsa które kupujesz w sklepie.
Temperatura mięsa minus kilkanaście.
Temperatura hali (wymagana!), minus 5.
Przerób /na zmianę/: ok 11-14 ton.
Wynagrodzenie:- (hi hi hi!)

* * * * * * *
Uff !!
Chyba tę pracę rzucę
-w cholerę!!
Bez przerwy:
-Jaceek! -daj naken,
-Jaceek!- daj tellę.
Tu ” bykiem” być trzeba,
A nie cherlakiem.
…Jaceek! -Daj tellę!,
…Jaceek! -Daj naken!
Przed chwilą dostały.
Już wszystko zużyły.
-To trzecia nad ranem.
Już kończą się siły!!
Ale Marzena ciągle,
Ponagla.
A niech to cholera,
A niech to podagra.
Choć mięśnie „piszczą”,
Choć pot (!) na skroni,
Beata: żąda.
Krzysia. mnie goni.
Więc ganiam z kistami,
Jak ten pies gończy.
…Już nie ma telli !
…Naken się skończył !
„Ołowiem” ciąży kolejna kista,
A przed (tą) kistą,
Kist takich -(trzysta?)
Wciąż mają m a ł o,
„Moje” dziewczyny.
.A JA ?
Co JA dostanę?
JUŻ WIEM !
PRZEPUKLINY !
Którędy wyjdzie?
Bokiem czy kroczem?
!!!!
Znów słychać Kasię:
Jaceek! Daj boczek!

czerwiec.2006r.