Nie rób. Nierób.

Sposób zapisania ma wielkie znaczenie!
Nierób (bez odstępu) jest:- „śmierdzącym” leniem
Nierób – nie jest skłonny do pracy, poświęceń.
Zapamiętaj to sobie i ..nie rób błędów więcej.

Nie rób jest zakazem lub sugestią drobną.
a rób to czasownik więc pisz go osobno!

*
Kiedy frazę „nie rób” zrobisz jednym słowem,
ten do kogo piszesz, stanie się nierobem
Więc pomyś najpierw gdzie łączyć, gdzie dzielić
i bacz pilnie by gafy i  „byka” nie strzelić.

Taka bajeczka na ćwiczenie wymowy polskich zgłosek.

Chwacki szerszeń podczas suszy spostrzegł spierzchłą suszkę z gruszy.
Chcąc tę suszkę żądłem przeszyć lot obniżył, ciut przyśpieszył,
grzbiet wyprężył, lot „ wyważył”… tylko wietrzyk zlekceważył
gdy „wrzuciwszy trzeci bieg”, ( brzęcząc) liczyć jął do trzech…

Już -już się z przeżycia cieszył, (pętak, wciąż brawurą grzeszył)
Gdy zahaczył o źdźbło trzciny. Grzmotnął z „wdziękiem” w pęd jeżyny.
Groźnie zabrzmiał trzask i ‘brzdęk’ gdy mu z chrzęstem pancerz pękł.
Pęd zderzenia, w gąszczu chaszczy (skrzypu z chrzanem) go rozpłaszczył.
Nie dość nieszczęść! Strząsnął rzep który grzmotnął trzpiota w łeb.
Szerszeń wrzasnął, jął złorzeczyć, gorzkiej klęsce zaczął przeczyć
Lecz pojąwszy że to grzech (grzech go brzydził) już słów strzegł.

Patrząc na chrzan, szczaw, dżdżownicę, przekrzywioną brzozę w życie.
Kąkol w kępie skrzypu, ważki… przełknął gorzki smak porażki.
Choć brzuch nabrzmiał jak na drożdżach, w międzyczasie ciut wydobrzał.
Jeszcze oddech ździebłko świszczał lecz ból w brzuchu mniej naprzykrzał,
Krzyż rwać przestał, przyschnął skrzep, i mniej ciążyć jął mu łeb.

Po chrząknięciu rzekł do siebie :- dłużej już nie możesz leżeć,
Pokrzep serce, zawierz krzepie. Przemóż się a będzie lepiej.
Na łut szczęścia trzeba liczyć.Odpuszczając zczeniesz w dziczy.

Gdy powietrze wciąż przegrzane, z wonią :-„melanż skrzypu z chrzanem”
Przytłumiło ból (nareszcie), powstał drżąco z ócz wytrzeszczem,
By po zmierzchu po kryjomu dobrnąć do przedproża domu.
A od trzmiela dobrze wiem że, leże ma gdzie Biebrza szemrze.
Gnieżdżąc się wśród szczelin szczap, żyje z chrząszczem niczym brat.

Dążąc żlebem wciąż przyklękał, (skrzydło w strzępach, brzuch w obrzękach)
Grzązł w pokrzywy, krzyż przeciążał, ale naprzód wciąż podążał.
Choć się krzywił, krztusił, zżymał, dążąc ścieżką, zucha zżynał.
Często chrzęścił, często trzeszczał, ale ciągle się przemieszczał.

Już inaczej życie mierzył nasz nieszczęśnik gdy wstrząs przeżył.

Jutrznią dotarł na brzeg zgliszcza. Trzykroć przebrnął grzęzawiska
Skrzep go szczypał, brzuch „ciemiężył”,..
PRZERWA ! Dostrzegł brzegi Biebrzy.
O trzon grzyba oparł szczękę, i grzeczniutko zapadł w drzemkę.
Odprężywszy się nasz chwat, grzęznąc dobrnął do swych szczap.

Gdy chrząszcz z którym szerszeń mieszkał, kurz ścierając z skrzepu brzeżka
Zagrzmiał gromko jak grzmot (wierzcie!) :”Toć żeś wyszedł na przebieżkę”…
Szerszeń odrzekł mu przysłowiem: -„Kto kozaczy, płaci zdrowiem”
Lekceważąc wietrzyk w trzcinach jakbym z szczęściem kłótnię wszczynał.
Gdy źdźbła trzciny wpadły w drżenie, klęskę’m poniósł -„Na życzenie”.